Waleczni – mało skuteczni…

Waleczni – mało skuteczni / fot. WLKS Krakus

18.02.2017 to miał być dzień w którym nasi mali, waleczni zawodnicy przywiozą komplet punktów i mnóstwo strzelonych bramek. 

Wszystko szło po naszej myśli tego dnia. Na zbiórkę przyjechaliśmy prawie punktualnie, na hali graliśmy jako pierwsi. Rodzice przebrani w klubowe koszulki, Pani Kierownik przyjechała lekko spóźniona,  ale jak zwykle uśmiechnięta, a w ręku ściskała skrupulatnie przygotowane dokumenty. Nasza osobista Pani fotograf przyjechała dużo przed nami, aby przygotować swój najwyższej klasy sprzęt fotograficzny, aby był gotowy na 100 procent. Już przed meczem zakłady bukmacherskie, obstawiły dwa zwycięstwa dla Krakusa.

W pierwszym meczu nasi mali chłopcy pokazali, że płynie w nich krew wielkich wojowników. Wyszli na boisko w swoich nowych żółtych zbrojach, skoncentrowani i przepełnieni piłkarską złością.  Jak dokładnie wiedzą moi czytelnicy, zawszę piszę prawdę i tym razem też tak będzie.  W tym meczu byliśmy niestety słabsi od przeciwnika. Bardzo mocno ograniczając analizę tego meczu, przegraliśmy 2-1.

Czujni rodzice w tym miejscu pomyślą sobie, gdzie był trener, bo przecież nie takim wynikiem skończył się ten mecz!! Pozornie, będą mieli oczywiście rację,  bo wynik meczu to 2-0 dla szkółki AF Ochojno. Pisząc, że przegraliśmy 2-1 brałem pod uwagę trzy czynniki, waleczność i zaangażowanie, wynik, technika i taktyka. Chłopcy pozbierani ze wszystkich lokalnych klubów znajdujących się w promieniu 30 km od Ochojna, pokazali dobry kawałek futbolu. Sposób w jaki rozgrywali piłkę, ustawili się na boisku, może służyć za przykład.

My w tym dniu technicznie prezentowaliśmy się trochę gorzej, ale ambicją, sercem i walecznością,  położyliśmy ich na łopatki. Mimo, że byliśmy słabsi to jednak niedużo brakło, aby ten mecz co najmniej zremisować.  Patrząc przez pryzmat naszej waleczności, zaciętości, można z czystym sumieniem stwierdzić, że remis nam się po prostu należał. O meczu nie zapominamy, o tym meczu będziemy rozmawiać i on będzie naszym celem. Będziemy ciężko pracować, żeby poprawić aspekt techniczny i za jakiś czas spotkamy się jeszcze raz z drużyną Ochojna. Cytując starożytnych wojowników: „Przegraliśmy bitwę,  ale wygramy wojnę „.

W tym dniu graliśmy mecz po meczu, co jest niestety dużym błędem organizatora, ponieważ po takim ciężkim boju, tylko maszyna mogła by się tak szybko zregenerować. Przyjechaliśmy w ten dzień w trochę okrojonym składzie i najzwyczajniej w świecie brakło nam siły. 

Drugi mecz rozegraliśmy z KS Baszta i przegraliśmy 2-1. Pisząc,  że brakło nam siły nie oznacza wcale, że przeciwnik nacierał na nas przez cały mecz. Było dokładnie odwrotnie, to my ich atakowaliśmy, tylko nasze ataki były coraz wolniejsze bo  coraz bardziej byliśmy zmęczeni.  Przeciwnik miał trzy drużyny i zmieniał się nieustannie, aby nas maksymalnie wymęczyć. My niczym gladiatorzy walczący w nierównych warunkach, nie poddawaliśmy się i jako pierwsi strzeliliśmy bramkę.

Mało brakowało,  a strzelilibyśmy jeszcze jedną,  a może nawet dwie. Niestety nie dobiliśmy przeciwnika i to właśnie zemściło się na nas. Drużyna przeciwna oddała dwa celne strzały w naszą bramkę, a te zamieniły się na dwa gole. Potężny zawodnik z Baszty uderzył dwa razy piłkę, prawie z połowy boiska i dwa razy trafił do siatki.  Dysponował potężną posturą i bardzo mocnym strzałem, z którym nasz Antuś niestety sobie nie poradził, a tak naprawdę nie miał nic do gadania. Były zbyt mocne i zbyt precyzyjne, aby można je było obronić.  

Był to dzień pełen doświadczeń i na pewno wyniesiemy z nich wnioski. Na następnym meczu będziemy zmotywowani i nie chciał bym być w skórze drużyny przeciwnej, która będzie się z nami mierzyć.  Pisząc ten zaległy artykuł , już wiem że tak się stało, bo w dniu dzisiejszym rozegraliśmy mecz drużyną Armatury. To co się dzisiaj wydarzyło, oczywiście opiszę,  ale w następnym artykule. Grono moich czytelników stale się powiększa i chce ich potrzymać trochę w niepewności. Są to nawet ludzie nie mający nic wspólnego z klubem, więc o dzisiejszym wydarzeniu wiem Ja, trener Armatury, zawodnicy i wszyscy rodzice zebrani na hali. 

Jak zwykle bardzo dziękuję chłopcom, rodzicom, Pani fotograf oraz naszej Kierowniczce, która perfekcyjnie spina wszystkie tematy organizacyjne. Czasami, a nawet często byłbym bez Nich bezradny:-). 

Ze sportowym pozdrowieniem 

Trener Maciek

Rozgrywki ligi halow
Sparing drużyny sen
Oceń Ten Artykuł:
BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW KOMENTARZ

PARTNERZY