Strona głównaAktualności„Za dwie godziny zajmę pani emeryturę”

„Za dwie godziny zajmę pani emeryturę”

Swoszowicki Portal Informacyjny objął Patronatem Medialnym akcję Stowarzyszenia Manko, Polskiej Unii Seniorów oraz Fundacji Aktywizacji Seniorów Teraz, „Stop manipulacji, nie kupuj na prezentacji”, której głównym celem jest opracowanie przestrzeni dla uczciwego handlu z zasadami, upowszechniania wiedzy konsumencko-psychologicznej oraz ostrzeżenia przed wszechobecną manipulacją. Jak nie ulec manipulacji? Co zrobić, aby skutecznie odstąpić od umowy zakupu? Przeczytaj historię pani Józefy z Krakowa i edukuj innych!

15 maja 2018 roku wzięłam udział w spotkaniu zdrowotnym w Hotelu Polonia w Krakowie. Wykład związany ze zdrowiem był ciekawy, ale trwał tylko około 10-15 minut. Potem rozpoczęła się prezentacja różnego rodzaju przedmiotów, które są „potrzebne” do utrzymania dobrego zdrowia i samopoczucia. Były to garnki, przyrządy do odchudzania oraz vouchery na bezpłatne wczasy. Jak się potem okazało, vouchery zapewniały bezpłatne noclegi, ale za wyżywienie trzeba było zapłacić. Następnie sprzedawano po „okazyjnej cenie” 100 zł przyrządy do uśmierzania bólu. Można też było skorzystać z urządzeń do masażu ciała, które również można było kupić.

Mój znajomy kupił ten przyrząd za 100 zł, a potem zostaliśmy zaproszeni do stolika obok i tam umiejętnie wciśnięto nam zestaw naczyń za 4 984 zł, a kwotę rozłożone na 36 „dogodnych” rat po 188 zł , dorzucając różne produkty gratisowe m.in., voucher i kamerkę do samochodu. Znajomy miał kredyt na telewizor, więc to mnie namówili do zakupu, bałamucąc, że przy tylu gratisach to naprawdę prawdziwa okazja.

Po powrocie do domu sprawdziłam naczynia w internecie i doznałam szoku, czytając, że w USA kosztują tylko 40 USD. Strasznie się zdenerwowałam, że zostałam oszukana. Byłam przerażona, wpadłam w panikę. Zadzwoniłam do znajomego, który pracuje w Głosie Seniora, i opowiedziałam, co się stało. On od razu zorientował się, że to oszustwo. Kazał mi szybko zwrócić kupione rzeczy oraz obiecał mi pomoc i wsparcie redakcji w przejściu przez cały proceder odstąpienia od umowy.

17 maja otrzymałam telefon od firmy, która sprzedała mi garnki i poinformowałam Panią, że rezygnuję z zakupu i odsyłam towar. Wtedy powiedziano mi, że będę musiała zapłacić gotówką 5900 zł za zerwanie umowy, ale jak nie zrezygnuję to obniżą mi raty ze 188 zł na 168 zł miesięcznie. Poprosiłam więc o czas na zastanowienie i przestałam odbierać telefon. Wydzwaniano do mnie przez kolejne dni po kilka razy dziennie. Czułam się zaszczuta i drżałam na sam sygnał telefonu.

Przy pomocy redakcji napisałam oświadczenie o odstąpieniu od umowy i od razu wysłałam do firmy, ponieważ na tę czynność miałam tylko 14 dni od zawarcia umowy sprzedaży. Głos Seniora skierował mnie też Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Krakowie, bym opowiedziała mu o mojej sprawie. Rzecznik dał mi instrukcję do dalszego postępowania. Po konsultacji z nim oraz z Głosem Seniora odesłałam także paczki kurierem.

Po niecałym miesiącu, gdy już myślałam, że uwolniłam się od problemu, który spędzał mi sen z powiek… zadzwonił telefon. Niczego nieświadoma odebrałam, w końcu sprawę z garnkami miałam już za sobą. Okazało się, że zadzwonił do mnie „windykator” z firmy, w której zakupiłam nieszczęsne garnki z informacją, że za 2 godziny zajmie mi emeryturę. Byłam w szoku, w końcu wszystko zrobiłam w terminie, zgodnie z wszystkimi wytycznymi Rzecznika. Pan nie chciał słuchać moich wyjaśnień i tłumaczeń twierdząc, że „go nie obchodzą”, ponieważ odstąpiłam od umowy i muszę zapłacić karę umowną. W ramach „dobrej woli” poradził mi bym skontaktowała się z firmą, której zwróciłam garnki, odebrała je z powrotem i płaciła raty. Byłam przerażona, nie mogłam uwierzyć w słowa, które przed chwilą usłyszałam. Obawiając się zajęcia emerytury od razu udałam się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów i opowiedziałam o całej sprawie. Rzecznik uspokoił mnie tłumacząc, że firma nie może żądać ode mnie zapłaty kary: po pierwsze dlatego, że nie było jej na umowie, a po drugie odstąpiłam od umowy w terminie, i w takiej sytuacji od kar chroni mnie prawo. W związku z tym „windykator” również nie może zająć mi emerytury, bo nie ma do tego podstaw. Poradził także, by nie odbierać podejrzanych telefonów.

Mam nadzieję, że teraz już naprawdę odzyskam spokój.

Józefa z Krakowa

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ:
Zebrania w Przedszko
Zebrania z Rodzicami
Oceń Ten Artykuł:
BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW KOMENTARZ

PARTNERZY